2/10 Jak to robią na Wyspach Brytyjskich


Kiedyś w ramach dyskusji na temat ilości dziur w drogach, niedziałających latarni czy nieodśnieżonych dróg znajomy, zapłodniony przez jednego z internautów, podsunął mi wyszperaną w sieci stronę www.fixmystreet.com – na pierwszy rzut oka coś zupełnie niepozornego, taka kolejna „szara myszka” w sieci. Jednak sama idea mnie zaciekawiła, zacząłem szczegółowo przyglądać się zagadnieniu i stwierdziłem, że ta niepozorna skórka skrywa potężne narzędzie do zgłaszania problemów. Ba, nie tylko ich zgłaszania, ale również monitorowania, czy i w jaki sposób są rozwiązywane.

No dobrze, ale ktoś zapyta: jak to działa, czyli jak zgłosić problem?

Cały pomysł oparty jest na wiedzy mieszkańców i zebraniu jej w jednym miejscu. Każdy może zgłosić problem i określa, czego on dotyczy. Lista możliwych „zażaleń” jest długa – począwszy od porzuconych samochodów poprzez wymalowane graffiti, dziury w jezdni, lód na chodniku czy zalegające od tygodnia śmieci. Zgłaszający opisuje sprawę, zaznacza na załączonej mapie, może wkleić dodatkowo zdjęcie. Tak przygotowana informacja trafia do odpowiedzialnej za jej usunięcie jednostki. W przypadku Wyspiarzy jest to tzw. Council, czyli coś w rodzaju naszego urzędu miejskiego.

Co można załatwić? Dużo, ale nie wszystko.

Za pomocą serwisu można informować o rzeczach, które są zniszczone, brudne, uszkodzone, i wymagają wymiany, wyczyszczenia czy naprawy. W serwisie nie zgłasza się takich spraw, problemy z hałasem, problemy z sąsiadami, konieczność zainstalowania progów zwalniających, wymalowania dodatkowego przejścia dla pieszych czy też skarg na urzędników. U Wyspiarzy do tego typu spraw dedykowane są specjalne numery telefonów, tzw. hotlines.

No tak, zgłosiłem i nic się nie zmieniło…

I tu jest cała siła FixMyStreet. Prosta strona internetowa nie tylko pozwala na zgłoszenie problemu, ale pomaga także w monitorowaniu i sprawdzaniu, czy został rozwiązany. To jest prawdziwy bat na osoby odpowiedzialne za utrzymanie porządku w mieście. Każdy zgłoszony problem jest zaklasyfikowany jako zgłoszony, w momencie jego usunięcia – jako rozwiązany. Jeżeli problem pojawi się ponownie w tym samym miejscu, można przywrócić status „do rozwiązania”. Mieszkańcy mają dostęp do listy wszelkich problemów w ich okolicy i ich klasyfikacji. Dzięki temu powstaje efektywne narzędzie do monitorowania jakości pracy poszczególnych urzędów.

Wnioski…

Co najlepsze, FixMyStreet była inicjatywą oddolną, ale została dostrzeżona przez górę jako dobre narzędzie do dyscyplinowania urzędów i otrzymała pieniądze na działalność. My pewnie będziemy musieli zrobić to sami, ale skoro Wyspiarze dają radę, to my nie damy? Przecież wszyscy jesteśmy z Marek.

…i pytanie

Co myślicie, Szanowne Mieszkanki i Szanowni Mieszkańcy? Może trzeba na naszym gruncie zaszczepić taki pomysł: zgłaszać wszelkie niepalące się latarnie, śmieci w lesie, nowe i stare dziury w asfalcie i chodnikach, stojące wraki czy też nieodśnieżone ulice. Takie narzędzie dałoby nam realną możliwość oceny pracy urzędu miasta. Pozwoliłoby urzędnikom na szybką i sprawną identyfikację problemów w mieście i oczywiście – co bardzo ważne – na samoocenę jakości działań. Przecież za chwilę zrobią to mieszkańcy.

Szczepan

  1. #1 przez Barbara dnia 12.01.2010 - 10:37

    Uważam to za świetny pomysł. Uwagi zgłaszane na stronie internetowej Urzędu Miasta nie są nigdzie widoczne, a brak jakiejkolwiek reakcji na zgłoszenie – normą. Nie wiem, czy taka akcja będzie w stanie zmobilizować odpowiednie służby, ale warto spróbować.

  2. #2 przez bożena dnia 14.01.2010 - 21:18

    Jest to świetny pomysł. Mieszkam w Markach dopiero 2 lata. Jest w tym mieście dużo do zrobienia. Sama osobiście robiłam zdjecia walajacych sie śmieci za moim osiedlem na Kosynierów i mam zamiar je wysłać do urzedu miasta.

  3. #3 przez Tomek dnia 15.01.2010 - 14:34

    Popieram pomysł – nie ma gdzie zgłaszać problemów, które łatwo można rozwiązać, a które psują wizerunek Marek.

(nie będzie widoczne)