www.marki2020.pl piątek 29 Marzec 2013

11 tys. podpisów i cztery lata starań zrobiły swoje. Warte 0,9-1 mld zł zamówienie zostało ogłoszone. Jest się z czego cieszyć, ale z otwarciem szampana warto zaczekać. Dlaczego? O tym pisze Szczepan Ostasz, jeden z organizatorów akcji „TAK dla Obwodnicy Marek”.

W połowie marca Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad rozstrzygnęła przetarg na obwodnicę Janek – Trasę Saloma-Wolica (TSW). To była bardzo dobra i długo oczekiwana informacja. Przede wszystkim potwierdzała poprzednie deklaracje ministra Nowaka, że warszawski węzeł drogowy jest jednym z jego priorytetów. Ucieszyła tym bardziej, że właśnie przejazd przez Marki jest drugim po Jankach najbardziej obciążonym ruchem odcinkiem zarządzanym przez GDDKiA. Nadszedł więc czas na obwodnicę Marek. W Wielki Piątek minister Nowak najpierw zaćwierkał na twitterze o przetargu, przed 17.00 pojawiła się właściwa informacja na stronach Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (http://www.gddkia.gov.pl/pl/792/powyzej-progow-unijnych). Mieszkańcy i kierowcy dostali piękny prezent – nie na Gwiazdkę, ale na Wielkanoc.

Historia naszej obwodnicy jest dość długa i pełna zawirowań. W 2006 r. wydawało się, że sprawy ruszą do przodu. Plany budowy obwodnicy podlegały procesowi konsultacji społecznych – dość burzliwemu ze względu na przebieg drogi w okolicy Radzymina. Niestety, uchwalony pod koniec rządu PiS w 2007 r. Program Budowy Dróg Krajowych na lata 2007-2012 nie uwzględniał budowy obwodnicy Marek. Trudno wyrokować, co było powodem takiej decyzji. Powstało jednak duże ryzyko, że obwodnica Marek trafi na lata do zamrażarki. Równocześnie trwało postępowanie administracyjne mające na celu wydanie „Decyzji Środowiskowej” (bez niej nie można wbić nawet jednego szpadla). Niestety ze względu na niską jakość dokumentów, całe postępowanie pozostało na urzędowej półce.

Nieuwzględnienie obwodnicy Marek w Programie Budowy Dróg Krajowych na lata 2007-2012 było przełomem. Z jednej strony pokazało ignorancję ówczesnych władz centralnych (pominięcie jednej z najistotniejszych inwestycji zarówno dla Warszawy, jak i ruchu tranzytowego z krajów nadbałtyckich, o mieszkańcach Marek nie wspominając). Z drugiej strony zintegrowało obywateli Marek i kierowców przejeżdżających przez miasto do wspólnego działania. W ten sposób zrodziła się inicjatywa „TAK dla Obwodnicy Marek”, której początkiem była „cukierkowa akcja” pod Komandorem.  A potem chodziliśmy z grubą książką z Waszymi podpisami do polityków i urzędników. I tak przez niemal cztery lata.

Na nowo rozpoczął się też proces pozyskania kluczowego dokumentu – Decyzji Środowiskowej. Zadbano o zdecydowanie wyższa jakość „papierów” – Raportu Oddziaływania na Środowisko. W tym procesie urzędnicy Marek zaliczyli widowiskową wpadkę, nieprawidłowo przedstawiając dokumentację środowiskową… Ten błąd mógł kosztować na bardzo dużo, nawet uchylnie decyzji na późniejszym etapie ze względów formalnych. Na całe szczęście pracownicy Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska zauważyli tę pomyłkę i skończyło się na wydłużeniu postępowania o jeden miesiąc i wytykaniu Marek palcami, że we własnej sprawie popełniane są kardynalne błędy. Ostatecznie w grudniu 2012 roku wydano nową Decyzję Środowiskową – podlegała ona pewnym zmianom w procesie odwoławczym, jednakże we wrześniu 2012 r. Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska utrzymał ją zasadniczo w mocy.

Decyzja Środowiskowa jest dokumentem koniecznym do powstania każdej drogi – wytycza ona m.in. jej przebieg. Ale konieczny jest jeszcze drugi ważny, o ile nie ważniejszy element – pieniądze. Aby obwodnica Marek je otrzymała, konieczne było uwzględnienie jej w Programie Budowy Dróg Krajowych. I tu kluczem było 11 tys. podpisów i zaangażowanie mieszkańców Marek oraz kierowców. Takiego głosu nie można było zignorować. Presja społeczna w połączeniu w merytoryczną argumentacją zrobiła swoje. Oba odcinki, z których składać się będzie obwodnica Marek, a więc Marki – Drewnica oraz Drewnica – Radzymin zostały uwzględnione w  Programie Budowy Dróg Krajowych, jako zadanie możliwe do realizacji do 2015 roku. To był kolejny krok do przodu, obwodnica znalazła się wreszcie w kluczowym programie, ale jako zadanie „rezerwowe”. Na kolejny sukces przyszło nam czekać – w listopadzie 2012 r., uchwałą Rady Ministrów, obwodnica Marek w całości została przeniesiona o oczko wyżej. Co w efekcie otwierało drogę do ogłoszenia długo oczekiwanego przetargu.

Szacowana wartość zamówienia wynosi w przybliżeniu dziesięć razy tyle co roczny budżet Marek. Jest to także sześciokrotność wartości inwestycji w kanalizację. Ta inwestycja odmieni oblicze Marek raz na zawsze: będzie miała zdecydowanie większy wpływ na nasze życie niż wszystkie inne inwestycje, jakie zostały zrealizowane w naszej miejscowości. Jest się więc z czego cieszyć. Te 11 tys. Waszych podpisów dało wreszcie efekt taki, jak powinno. Ale nie możemy jeszcze odetchnąć. Ogłoszenie przetargu jest logiczną konsekwencją deklaracji premiera i jest to istotny kamień milowy w drodze do naszego celu. Po drodze jest jeszcze kilka mniejszych kamieni, o które łatwo się potknąć.

Przede wszystkim należy możliwe szybko go rozstrzygnąć i podpisać umowę z wykonawcą – dopiero od tego momentu biegnie termin zakończenia inwestycji. Wybranie wykonawcy nie jest takim prostym procesem, jak to się wydaje, szczególnie w sytuacji dość skąpej liczby przetargów i bezpardonowej walki firm budowlanych. Trzeba być niestety przygotowanym, iż proces wyboru wykonawcy będzie trwał 6-8 miesięcy.

Kolejnym istotnym etapem jest projekt budowlany – tu kluczową kwestią dla mieszkańców jest ochrona przed hałasem. Konieczne jest przede wszystkim dopilnowanie zabezpieczeń przeciwhałasowych osiedla Kosynierów.

Kolejny bardzo ważna sprawa jest związana z pozyskaniem tzw. ZRIDu, czyli zintegrowanego pozwolenia na realizację inwestycji drogowej. Jest ono kluczowym elementem potrzebnym do dokonania wykupu działek, których przeznaczenie jest zamrożone ze względu na przebieg inwestycji. Równocześnie ważne jest sprawne przeprowadzenie procesu wykupu. I w tym miejscu trzeba przekonać wojewodę Kozłowskiego do zastosowania sprawdzonego w Małopolsce, polegającego na wypłaceniu dodatkowej premii tym właścicielom, którzy się zdecydują na szybkie dokonanie transakcji. Pozwoli to na sprawny wykup działek i zaowocuje równocześnie wyższymi kwotami odszkodowań w procesie wywłaszczenia.

Kluczowym elementem mającym wpływ na harmonogram powstawania obwodnicy Marek jest wycinka drzew. Ze względu na okresy lęgowe można ją przeprowadzać jesienią i zimą. Tak więc, jeżeli pierwszy szpadel ma być wbity w ziemię w przyszłym roku, wycinka musi zakończyć się najpóźniej w marcu 2014 – GDDKiA nie ma zbyt dużo czasu na jej wykonanie.

Aby obwodnica powstała, wykonawca inwestycji będzie musiał korzystać z sieci dróg w Markach, Ząbkach, Warszawie czy też gminie Radzymin. Będą to w dużej mierze drogi gminne i powiatowe, które będą podlegały dość dużemu zużyciu w tym czasie ze względu na ciężki sprzęt budowlany, który będzie się nimi poruszał. Z tego względu konieczne jest podpisanie umów o korzystaniu z tych dróg, a przede wszystkim przywróceniu ich po realizacji inwestycji do porządnego stanu. Ten proces będzie wymagał dużej kontroli z naszej społecznej strony – wszyscy wiemy, jak wyglądają Marki po zakończeniu prac związanych z instalacją kanalizacji…

Kolejna sprawa to jak najszybsze ustalanie przejezdności na odcinku Węzeł Marki – Węzeł Zielonka 2 – a więc połączenie Trasy Toruńskiej z drogą 631, nawet w wariancie jednojezdniowym i wyłącznie dla pojazdów poniżej 3,5 tony. Im szybciej to się stanie, tym szybciej część ruchu zostanie wyprowadzona z Marek na tzw. małą obwodnicę.

Pisząc o drodze 631 nie można zapomnieć o wpięciu Marek do tej drogi i za jej pośrednictwem z węzłem Zielonka 2. Już teraz należy rozpocząć intensywne prace projektowe i inwestycyjne, mające na celu powstanie infrastruktury, za pomocą której mieszkańcy Zieleńca i Pustelnika będą mogli skorzystać z drogi S8 bez przejeżdżania przez całe Marki, aż do węzła z ulicą Piłsudskiego. I tu piłeczka jest po stronie ratusza…

I w tym miejscu pojawia się kolejna, wydawałoby się dość prosta sprawa, nazewnictwo. Są różne zakusy, jak miałby się nazywać węzeł trasy S8 z ulicą Piłsudskiego. Jedną z propozycji jest właśnie węzeł Piłsudskiego, pojawiają się też propozycje. Moim zdaniem, zachowując szacunek do Wielkiego Marszałka, ten węzeł powinien nazywać się po prostu Marki. Będzie to jasne i oczywiste dla wszystkich, a Marki będą łatwe do znalezienia dla każdego, także dla inwestorów.

Tak więc szanowni mieszkańcy, ogłoszenie przetargu jest wielkim sukcesem nas wszystkich. Ale nie zapominajmy, że jest to tylko kolejny krok do przodu, a właściwym celem jest realizacja największej inwestycji w dziejach Marek. Z szampanami, koniakami i sztucznymi ogniami poczekajmy do jej otwarcia…

Szczepan Ostasz

Grupa Marki 2020


Wiadomość została wysłana z serwisu www.marki2020.pl
e-mail: newsletter@marki2020.pl


Rezygnuję z otrzymywania wiadomości