www.marki2020.pl środa 9 Styczeń 2013

O przygotowaniach do mareckiego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, pozytywnie zakręconych wariatach i roli podobizny wielkiego naukowca opowiada Jarosław Jaździk, tegoroczny szef mareckiego sztabu.

Marki 2020: W niedzielę marecki  finał WOŚP. Czy wszystko jest już zapięte na ostatni guzik?

Jarosław Jaździk: Prawie tak (śmiech). W czwartek rozdajemy identyfikatory i puszki. Od soboty rozpoczynamy ostateczne przygotowania do finału w Hali Widowiskowo-Sportowej i Szkole Podstawowej nr 4 przy Dużej. Będziemy tam pracować aż do chwili, kiedy zapniemy przysłowiowy ostatni guzik.

- Ile osób  pracuje przy mareckim finale?

- Zapaleńców – koleżanek i kolegów jest kilku. Bez tych ludzi to i inne przedsięwzięcia w naszym mieście by się nie udały. Ale tak naprawdę przy mareckim finale bierze udział 700 wolontariuszy. Musimy również pamiętać o pomocy ze strony szkoły i miasta.

- Aż tyle osób?

- Są znacznie większe sztaby. Kwestować będzie 70 zespołów, w skład każdego wchodzą trzy/cztery osoby. Pozostali to osoby występujące i pomagające, dzieci oraz dorośli, panie piekące ciasta i wiele, wiele innych osób o dobrych i otwartych sercach.

- Opanują całe Marki?

- Tu nie ma miejsca na wolnoamerykankę i chaos. Logistycznie mamy wszystko zaplanowane, to metoda wypracowana w poprzednich latach. Na przykład w centrum M1 będzie kwestować kilka zespołów, można powiedzieć – na dwie zmiany przed i po południu. Takie porozumienie zawarliśmy z władzami M1. Inny przykład – po zbiórce kwestującym nie wolno poruszać się środkami komunikacji miejskiej, transport do sztabu zapewniają opiekunowie grup kwestujących,  a jak potrzeba to dorośli wolontariusze pracujący w sztabie.

- Największy sukces?

- Jeszcze przed nami. Cieszymy się z dużych i małych rzeczy. Nie mogliśmy np. kwestować w Decathlonie, ale jego dyrekcja przekazała nam rower. To będzie główna nagroda loterii. W Markach będzie też licytowany rarytas. Na całym świecie można zdobyć tylko 1000 koszulek z głową Einsteina. Nam udało się taką pozyskać. Mamy nadzieję, że gdy wieść o niej rozniesie się szeroko, wyścig będzie zacięty.

- Popatrzmy w szklaną kulę i spróbujmy powróżyć ile w tym roku uda się zebrać WOŚP…

- Mam nadzieję, że mimo coraz trudniejszej sytuacji gospodarczej co najmniej 50 tys. zł.  To takie cichutkie marzenie. Będą to pieniądze, które m.in. trafią pierwszy raz dla seniorów.  To bardzo ważny cel.

Jarosław Jaździk to zapalony społecznik. Jest członkiem Grupy Marki 2020 i Towarzystwa Przyjaciół Marek. Brał m.in. udział w akcji na rzecz zwiększenia frekwencji wyborczej w Markach.


Wiadomość została wysłana z serwisu www.marki2020.pl
e-mail: newsletter@marki2020.pl


Rezygnuję z otrzymywania wiadomości